Ukraina uzależniona od Polski w dostawach wsparcia – napięcia dyplomatyczne po decyzji Zełenskiego
Polska kluczowym korytarzem dla ukraińskiego wsparcia militarnego
Ekspert Wojciech Kozioł z Defence24.pl wskazuje, że Ukraina jest w znacznym stopniu uzależniona od Polski jako głównego szlaku logistycznego i tranzytowego dostaw pomocy wojskowej oraz innego wsparcia. Według Kozioła, Wołodymyr Zełenski nie ma realnej alternatywy wobec współpracy z Polską ze względu na uwarunkowania geograficzne i praktyczne.
— Ukraina jest skazana na Polskę w tym względzie. Wszelkie ruchy ze strony Kijowa dotyczące panteonu bohaterów czy nawiązań do UPA szkodzą samej Ukrainie — mówi Wojciech Kozioł.
Korytarze alternatywne przez Słowację, Czechy czy Węgry są niepraktyczne lub niezdolne obsłużyć pomocy na tak dużą skalę. Połączenia przez Rumunię wymagałyby budowy nowej infrastruktury, by dorównać obecnym trasom.
Napięcia polityczne po decyzji o nawiązaniu do bohaterów UPA
Relacje między Warszawą a Kijowem zaostrzyły się po tym, jak prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zgodził się na nadanie nazwę „bohaterów UPA” jednej z ukraińskich jednostek wojskowych. Reakcją na ten krok było odebranie przez polskiego prezydenta Karola Nawrockiego Orderu Orła Białego, który wcześniej został przyznany Zełenskiemu. Prezydent Ukrainy zwrócił odznaczenie do Polski.
— Nikt nie będzie nakazywał nam, jak żyć, kogo kochać i jakich bohaterów szanować — powiedział Zełenski 28 czerwca, informując o projekcie ustawy o Panteonie Narodowym zawierającym postacie historyczne walczące o Ukrainę.
Ekspert zauważa, że takie kroki w polityce historycznej mogą szkodzić interesom ukraińskim, zwłaszcza wobec Polski, a eskalacja konfliktu negocjacyjnego nie leży w interesie Kijowa.

Analiza eksperta: konsekwencje napięć i polityki historycznej
Wojciech Kozioł określa działania Kijowa jako „odmrażanie sobie na złość uszu”. Wskazuje, że Ukraina nie zyska na sporze wokół symboliki historycznej, a jedynie cementuje wewnętrzne poparcie polityczne Zełenskiego. W kontekście relacji międzynarodowych jest to jednak droga nieefektywna i potencjalnie szkodliwa.
— W polityce międzynarodowej jest to zdecydowanie przestrzelony kierunek działań ze strony Kijowa. Pytanie, czy władze ukraińskie będą chciały zrobić krok wstecz — zwraca uwagę Kozioł.
Ekspert podkreśla, że każde państwo wchodzące do Unii Europejskiej lub NATO musiało rozliczyć się ze swoją przeszłością, unikając kontrowersyjnych symboli. Przykładem są Niemcy, które nie używają terminologii związanej z III Rzeszą w nazwach swoich jednostek wojskowych.
— Ukraina powinna zdawać sobie sprawę, że odnoszenie się do symboliki UPA stoi naprzeciw tego procesu — podsumowuje Wojciech Kozioł.