Instytut Sobieskiego przedstawił cztery warianty nowej reformy administracyjnej, z których trzy zakładają zwiększenie liczby województw z obecnych 16 do ponad dwudziestu. Autorem raportu, formalnie przygotowanego w 2023 roku, jest dr Łukasz Zaborowski, członek think tanku, który o szczegółach opowiedział RadioZET.pl.
Obecny podział obowiązuje od 1 stycznia 1999 roku, gdy rząd Jerzego Buzka zmniejszył liczbę województw z 49 do 16 i wprowadził trójstopniowy samorząd: gminę, powiat i województwo. Przez 27 lat wprowadzano jedynie korekty — tworzono nowe powiaty, przenoszono pojedyncze wsie między regionami — ale zasadnicza struktura pozostała nienaruszona.
Mazowsze jako struktura do rozbicia
Wcześniejszy raport Instytutu, zatytułowany „Stołeczne – metropolitalne – województwo warszawskie? Wzorce europejskie a polska przestrzeń. Kierunki zmian”, uznał Mazowsze z gigantycznym na europejskie standardy regionem stołecznym za jednostkę wyjątkowo niefunkcjonalną. Autorzy proponowali rozbicie go na trzy odrębne województwa, w tym jedno stołeczne.
Obecny układ województw nie jest wynikiem żadnej spójnej koncepcji, lecz przypadkową hybrydą. Wskutek zakulisowych targów politycznych niektóre ośrodki zachowały regionalną samodzielność, a inne ją utraciły — czytamy w raporcie Instytutu Sobieskiego.
Rangę miast wojewódzkich utrzymały wtedy Kielce, Opole, Gorzów i Zielona Góra. Straciły ją między innymi Częstochowa, Kalisz, Koszalin i Radom, choć — jak argumentują autorzy — mają nie mniejsze znaczenie w sieci osadniczej kraju.

Cztery warianty reformy
Wariant „minimalny” nie tworzy nowych jednostek, jedynie ogranicza rozległość największych. Mazowsze dzieli się na trzy części, okolice Siedlec trafiają do lubelskiego, a wschodnia Małopolska z Tarnowem — do Podkarpacia. Wariant „umiarkowany” dokłada województwa brakujące: Radom przechodzi do świętokrzyskiego, z Wielkopolski wydziela się „woj. kalisko-ostrowskie”, a Wrocław zostaje odłączony od reszty Dolnego Śląska, opartej na potencjale Legnicy, Świdnicy i Wałbrzycha.
Wariant „równoważący” idzie dalej i tworzy mniejsze, policentryczne jednostki pozametropolitalne, łączące miasta bliskie sobie geograficznie i kulturowo, a rozdzielone politycznie: Włocławek z Płockiem, Kielce z Radomiem, Koszalin z Piłą. Czwarty, „makroregionalny”, zmniejsza liczbę województw z 16 do 12. W makroregionie środkowopolskim ośrodkiem metropolitalnym byłaby Łódź, a miastami wojewódzkimi — Kalisz, Ostrów Wielkopolski i Piotrków Trybunalski.
Jestem zwolennikiem modelu dwubiegunowego, który tworzy pewną równowagę w regionie i nie wyróżnia tylko jednego centrum. Nie tworzy dychotomii, że cała władza jest w jednym miejscu, a reszta to prowincja — mówi dr Łukasz Zaborowski.
W mniejszych województwach z ośrodkami o równoprawnym znaczeniu urząd wojewódzki mieściłby się w jednym mieście, a marszałkowski w drugim. Zaborowski przekonuje, że odciąży to urzędy zawalone sprawami z odległych rejonów o odmiennej specyfice.