Czwarta osoba zatrzymana w sprawie fałszywych alarmów. Tusk: będą kolejni

Strażacy wyłamujący zamki w drzwiach mieszkania matki Karola Nawrockiego. Policja pod blokiem Jarosława Kaczyńskiego. I okazuje się, że żaden z tych alarmów nie był prawdziwy.

Premier Donald Tusk właśnie potwierdził, że w sprawie tej serii fałszywych zgłoszeń służby zatrzymały już czwartą osobę. I to chyba nie koniec.

Tusk: cztery osoby zatrzymane, będą prawdopodobnie kolejne

Szef rządu powiedział to wprost w rozmowie z reporterką TVN24. Śledztwo się rozkręca.

Trwają przesłuchania. Cztery osoby zatrzymane. Będą prawdopodobnie kolejne zatrzymania – stwierdził premier.

Kto za tym stoi? Tu Tusk rozkłada ręce. Przyznał, że na razie za wcześnie, by mówić, czy ktoś komuś płacił, czy była to „idiotyczna zabawa komputerowych maniaków”. Cytat z „Rzeczpospolitej”, a brzmi dość znamiennie.

Dwudziestolatkowie i jeden znajomy organów ścigania

Wcześniej mówiło się o trzech zatrzymanych. Dwóch trafiło do tymczasowego aresztu. Szef MSWiA Marcin Kierwiński nie owijał w bawełnę:

To są dwudziestolatkowie.

Co ciekawe, wicepremier Krzysztof Gawkowski przyznał, że służby już wcześniej miały tych ludzi na oku. Teraz sprawdzają, czy nie maczali palców w innych podobnych akcjach.

A jeden z zatrzymanych to według „Rzeczpospolitej” stary znajomy — tzw. „bomber”. 20-latek, który w zeszłym roku miał wywołać aż 380 fałszywych alarmów dotyczących ponad 1,5 tys. obiektów. Efekt? Ewakuacja ponad 12 tysięcy osób. Liczby robią wrażenie, prawda?

Pierwsze zatrzymanie padło 20 maja, drugie 24, trzecie dzień później.

Wyłamane zamki w Gdańsku i interwencje w Warszawie

Najgłośniejszy przypadek? Gdańsk, sobota 23 maja. Służby siłowo weszły do mieszkania matki Karola Nawrockiego po zgłoszeniu o zagrożeniu życia. Strażacy wyłamali zamki. Alarm okazał się kompletną fikcją.

Kilka dni wcześniej podobnie było w Warszawie — pod mieszkaniem Tomasza Sakiewicza i posesją Jarosława Kaczyńskiego. O służbach przed swoim blokiem mówił też były szef BBN Sławomir Cenckiewicz.

I tu jedna rzecz, którą Tusk podkreślił mocno. Mimo że to prowokacje, służby nie mogą machnąć ręką na żadne zgłoszenie.

Mówiłem do nich: nie dajcie sobie wmówić, że macie teraz zaniechać interwencji – relacjonował premier swoje spotkanie ze strażakami.

No bo wyobraźcie sobie, że strażacy odpuszczą, a alarm okaże się prawdziwy. Śledztwo trwa dalej, a kolejnych zatrzymań nikt nie wyklucza.

Comments
Loading...
error: Treść zabezpieczona !!