Masło ponownie stało się gorącym tematem wśród promocji w sklepach dyskontowych. Sieci handlowe mocno stawiają na ten produkt, próbując przyciągnąć klientów kusząc niskimi cenami. Jednak w cieniu tych ofert pojawia się istotne pytanie – czy rzeczywiście konsumenci oszczędzają, czy może tylko odnoszą wrażenie wyjątkowej okazji?
Masło za 99 groszy – znów na pierwszym planie
Jeszcze niedawno masło było symbolem drożyzny, a obecnie coraz częściej pojawia się w specjalnych promocjach mających na celu przyciągnąć klientów do sklepów. Often kostka masła jest oferowana za 0,99 zł, choć tak niska cena dostępna jest zazwyczaj dopiero po spełnieniu konkretnych warunków, takich jak zakup większej ilości produktów czy skorzystanie z aplikacji lojalnościowej.
Różnica jest naprawdę duża. Średnia cena kostki masła znacznie spadła w ostatnich miesiącach. Jednocześnie tendencja spadku cen jest widoczna nie tylko w Polsce – średnia cena masła w Unii Europejskiej obniżyła się o 42 procent i wynosi obecnie 431 EUR za 100 kg.

UOKiK podkreśla – promocje muszą być przejrzyste
Na pierwszy rzut oka promocje takie jak „masło za 99 groszy” wydają się jasną i prostą ofertą. Problem w tym, że coraz częściej promocje nie ograniczają się tylko do jednej, wyeksponowanej ceny. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przypomina, że wszelkie rabaty wielosztukowe, promocje z gazetek oraz zniżki naliczane przy kasie powinny być komunikowane w sposób klarowny i nienaruszający transparentności.
Pod koniec marca UOKiK informował o kontroli przeprowadzonej w największych sieciach dyskontowych – Biedronce i Lidlu. Kontrolowano zarówno sposób wyświetlania promocji na ekranach kas, jak i jasność informacji zamieszczonych na paragonach. To nie pierwszy sygnał dotyczący problemów z komunikacją cenową.
Wszelkie rabaty wielosztukowe, zniżki z gazetek i promocje naliczane przy kasie muszą być pokazane jasno i bez wprowadzania w błąd.
Tanie masło to tylko przynęta – ile naprawdę płacą konsumenci?
Z perspektywy biznesowej tanie masło służy sieciom handlowym jako wabik – przyciąga klientów do sklepu, którzy zazwyczaj nie kończą zakupów na jednym produkcie. Promocja ta ma wywołać emocje i przekonać, że właśnie w danym miejscu warto robić zakupy. Konsument odczuwa to silnie, choć często oznacza to, że całkowity koszt zakupów może być wyższy.
Analitycy rynku wskazują, że przy tak mocno obniżonych cenach trudno mówić o realnym zarobku na tym produkcie. W praktyce sklep sprzedaje go poniżej opłacalności, ale robi to świadomie. Strata na jednym produkcie ma się zwrócić z nawiązką dzięki większej liczbie zakupionych towarów z wyższymi marżami.