Samotna wdowa pojechała do sanatorium. Nie wiedziała, że panować tam będzie taka rozpusta

O sanatoryjnych pobytach w Polsce krążą już legendy. Mężowie boją się o swoje żony, które się tam wybierają, a i podejrzliwe żony żyją w niepewności, jak wygląda życie ich partnerów na takim wyjeździe.

O tym, jak może wyglądać świat w czasie tego typu odpoczynku, opowiedziała Bożenka, nie podając dokładnego miejsca i imion. Boi się, że jej znajomi mogą skojarzyć fakty i niektóre osoby będą miały z tego tytułu nieprzyjemności. Poprosiła w wiadomości o anonimowość, dlatego wszelkie imiona zostały zmienione.

„Prawda jest taka że w sanatoriach dzieje się wiele różnych i dziwnych rzeczy…”

Ja osobiście bardzo czekałam na ten wyjazd w góry, bo jako wdowa od 5 lat pragnęłam poznać nowych ludzi i być może zakochać się. Bardzo szybko jednak te plany legły w gruzach, gdy zobaczyłam, jak ludzie się tam traktują.

Mówi się na młodych, że nie znają granic i umiaru, ale w tym przypadku śmiało mogę powiedzieć, że ludzie po pięćdziesiątce, którzy są daleko od domu, nagle przestają myśleć racjonalnie

„Nie chciałam brać pokoju pojedynczego, bo po pierwsze trzeba za niego dodatkowo zapłacić, a po drugie naprawdę liczyłam na to, że poznam jakąś fajną koleżankę”

Basia wydała się bardzo kontaktowa. Od razu zaczęłyśmy się wygłupiać, śmiać i opowiadać sobie jak minęła nam podróż. Pierwsze 2 dni skupiły się na tym, że chodziłyśmy do lekarzy, ustalaliśmy to, jaką mamy mieć dietę i jakie ćwiczenia, dlatego nawet nie interesowałyśmy się tym, jacy ludzie są w ośrodku.

W piątek, trzy dni po tym gdy przyjechaliśmy do sanatorium, odbył się wieczorek zapoznawczy. Cieszyłam się z tego powodu, ponieważ kocham tańczyć i na tę okazję wzięłam bardzo wygodne buty i parę naprawdę atrakcyjnych sukienek.

Gdy tylko weszłyśmy do sali, od razu moim oczom ukazała się naprawdę duża grupa ludzi, która od samego początku tańczyła na parkiecie. Kątem oka dostrzegłem dwa wolne miejsca przy 12-osobowym stoliku i tam też z Basią poszłyśmy usiąść

„Na samym początku zaczęłam obserwować ludzi i doszłam do wniosku że kobiety trochę zapomniały że w pewnym wieku nie wypada nosić niektórych rzeczy”

W związku z tym, że była to zima, zdziwiłam się, gdy zobaczyłam miniówki i gołe nogi u pań, które niestety już dawno przestały nosić rozmiar 36. Jakby tego było mało, do tych krótkich spódniczek założone miały bluzki z odkrytymi plecami, a często z dekoltem, którego nie powstydziłaby się pani lekkich obyczajów.

Makijaż niestety także pozostawiał wiele do życzenia. Czerwone usta, niebieskie cienie, natapirowane włosy sprawiały wrażenie, że ich właścicielki chcą zwrócić na siebie uwagę za wszelką cenę.

No ale dobrze – pomyślałam sobie, że im też coś się od życia należy i może są bardzo fajnymi kobietami tylko potrzebują odrobiny szaleństwa. Bardzo szybko jednak zweryfikowałam, że tak jak są ubrane, tak też się zachowują.

Gdy nagle w sali zaczęła grać piosenka Krzysztofa Krawczyka, jedna z nich chwyciła mężczyznę, który najprawdopodobniej wpadł jej w oko i zaczęła z nim tańczyć. Wiła się wokół niego i wystawiała pośladki w kierunku jego krocza. Ostentacyjnie łapała go za rozporek, co naprawdę mnie obrzydzało.

Jeszcze bardziej zaskakujące było to, że zarówno on i on na palcach mieli obrączki.

„Resztę wieczoru starałam skupić się na tym, żeby się dobrze bawić potańczyć i porozmawiać z ludźmi”

Gdy to dobiegło końca, skierowałam swoje kroki do pokoju. Szłam sama, bo Basia gdzieś po drodze zaginęła. Otworzyłam drzwi do pokoju i moim oczom ukazała się Basia w samej bieliźnie i w pończochach, która przechadza się obok mężczyzny, który parę minut temu siedział przy naszym stoliku.

Podeszła do mnie i powiedziała: „Kochana, możesz iść na godzinkę do sali telewizyjnej? Puszczę ci sygnał jak będziesz mogła już przyjść, dobra?”

Bez słowa wyszłam z pokoju i skierowałam swoje kroki do toalety, gdzie siedziałam przez najbliższe 45 minut. Zastanawiałam się, co ja tutaj robię, jak ja się odnajdę w pokoju, w którym okazuje się, że śpij kobieta, która jednego dnia czule mówi o swoim mężu, a drugiego paraduje przed innym półnaga w seksownym stroju.

Gdy wróciłam do mojego pokoju Basia już leżała pod kołdrą. Nurtowało mnie bardzo to wszystko i ona najwyraźniej to widziała. Z uśmiechem na twarzy spojrzała na mnie i powiedziała:

„Bożenka tu nie ma się co oszukiwać. To ty nie wiedziałaś jak to wszystko wygląda? To jest mój czwarty wyjazdu sanatorium zawsze wygląda to tak samo. Nikt tutaj nie jest wierny małżonkom pozostawionym w domu. Każdy z nas chce odreagować i zapomnieć o smutkach dnia codziennego. Lepiej rób tak samo, a zobaczysz że szybciej minie Ci pobyt i poczujesz się znów jak prawdziwa kobieta”

Problem polegał jednak na tym, że nie chciałam stroić się w pończochy i ubierać jak prostytutka, aby móc zaspokoić czyjeś żądze. trochę naiwnie wierzyłam, że taka 54-latka jak ja spotka kogoś w podobnym wieku, kto ma podobną historię do mojej i nie będzie chciał tylko przelotnego romansu.

Przez cały pobyt (21 dni) doświadczałam tylko rozpustnych spotkań rodem z z najdziwniejszych filmów erotycznych, a to odebrało mi ochotę na wszelkie wyjścia z pokoju. Zastanawiam się, jak ci ludzie po powrocie do domu spojrzeli swoim partnerom w twarz…

*zdjęcia mają charakter poglądowy
**imiona zmieniono

Comments

Loading...
error: Treść zabezpieczona !!