Wielu z nas uważa, że brak tradycyjnego telewizora z kineskopem czy ekranem LCD w domu zwalnia z rozliczeń z Pocztą Polską. Przez długi czas panowało przekonanie, że abonament radiowo-telewizyjny dotyczy wyłącznie posiadania odbiornika umożliwiającego odbiór sygnału naziemnego lub satelitarnego. Jeśli jednak sądzisz, że usunięcie „pudła” z mieszkania chroni cię całkowicie przed kontrolą i zaległościami, możesz się srogo rozczarować.
Opłaty abonamentowe pójdą w górę – co warto wiedzieć?
Abonament radiowo-telewizyjny finansuje misję publiczną mediów, w tym działalność Telewizji Polskiej oraz Polskiego Radia. Dzięki tym środkom powstają programy informacyjne, kulturalne i edukacyjne, które nie muszą konkurować z komercyjnymi stacjami o słupki oglądalności. Teoretycznie celem jest zapewnienie społeczeństwu dostępu do wartościowych treści niezależnie od modnych trendów czy politycznych przekonań.
W praktyce budzi to jednak wiele kontrowersji. Wielu obywateli krytykuje jakość tych mediów oraz sens utrzymywania modelu finansowania poprzez abonament. Od lat problemem pozostaje niska ściągalność opłat, wynosząca obecnie mniej niż 30%, co powoduje niestabilność systemu i niesprawiedliwość wobec płacących.

Do tej pory władze unikały zdecydowanych działań, obawiając się społecznego niezadowolenia. System istniał formalnie, ale większość dłużników nie musiała obawiać się poważnych konsekwencji. Sytuacja jednak się zmienia – obecny rząd podjął decyzję o systemowym uregulowaniu sprawy, a od nowego roku czekają nas podwyżki stawek.
Zgodnie z nowymi wytycznymi miesięczna opłata za radio wzrośnie do 9,50 zł, a za posiadanie odbiornika telewizyjnego lub obu urządzeń jednocześnie – do 30,50 zł. Choć kwoty te wydają się niewielkie, w skali rocznej stanowią zauważalny wydatek, zwłaszcza z odsetkami za zaległości.
Co ważne, 2026 rok będzie ostatnim, w którym obowiązuje abonament w znanej formie. Od 1 stycznia 2027 roku media publiczne mają być finansowane z budżetu państwa w wysokości odpowiadającej 0,09% PKB.
Nowa definicja odbiornika w dobie cyfrowej – nie tylko telewizory i radia
Rewolucyjną zmianą jest wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, który wyjaśnił, jak rozumieć urządzenia podlegające obowiązkowi opłaty abonamentowej. Dotychczas obowiązek ten dotyczył głównie klasycznych odbiorników, takich jak telewizory czy radia.
Stosowanie go do nowoczesnych urządzeń mobilnych, jak smartfony, laptopy czy tablety, uznawano za wątpliwe, mimo że technicznie umożliwiają one odbiór mediów publicznych poprzez aplikacje czy przeglądarkę internetową.
Sąd orzekł, że w dobie cyfryzacji definicja odbiornika musi zostać rozszerzona. Jeśli urządzenie jest zdolne do odbioru sygnału i umożliwia wyświetlanie programów mediów publicznych, a właściciel może je uruchomić, podlega obowiązkowi opłaty.
To orzeczenie ma szczególne znaczenie dla osób, które zrezygnowały z telewizora na rzecz usług streamingowych i pracy na komputerze. Posiadanie sprawnego smartfona w kieszeni może teraz stać się podstawą do nałożenia zaległości abonamentowych.
Inspektorzy Poczty Polskiej rzadko sprawdzają zawartość telefonów podczas kontroli przechodniów, ale w trakcie wizyt w przedsiębiorstwach czy mieszkaniach obecność nowoczesnego sprzętu IT może być odczytana jako posiadanie urządzeń umożliwiających odbiór mediów publicznych.
Wiele osób uważa tę interpretację za nieadekwatną, lecz prawnie nie da się jej zaskarżyć po ostatecznych decyzjach sądowych. Argument o braku anteny na dachu czy kabla w ścianie przestaje być skuteczną obroną przed Pocztą Polską.
Dlaczego nie warto ryzykować przeczekiwania?
Zgodnie z przepisami każdy odbiornik przystosowany do odbioru programów telewizyjnych lub radiowych wymaga rejestracji, a właściciel musi regularnie uiszczać abonament.
Choć od 2027 roku abonament ma zostać zniesiony, nie oznacza to „amnestii” dla zalegających. Zaległe należności wraz z odsetkami będą egzekwowane aż do 31 grudnia 2028 roku.
Poczta Polska i organy podatkowe mają więc jeszcze sporo czasu na odzyskanie środków od osób unikających rejestracji lub niepłacących bez formalnego wyrejestrowania sprzętu.
Próba przeczekania zmian może skutkować zajęciem środków na rachunku bankowym lub blokadą zwrotu nadpłaconego podatku w rozliczeniu PIT.
Kara za posiadanie niezarejestrowanego urządzenia (w tym laptopów i smartfonów objętych nową interpretacją) wynosi trzydziestokrotność miesięcznej opłaty obowiązującej w dniu kontroli.
Przy nowych stawkach jednorazowa grzywna może przekroczyć 900 zł, nie licząc zaległego abonamentu za okres nawet pięciu lat. Dla wielu gospodarstw domowych to poważny cios finansowy, zwłaszcza że procedura egzekucji jest szybka i trudna do zatrzymania.