Karol Tadeusz Nawrocki urodził się 3 marca 1983 roku w Gdańsku jako najstarsze dziecko Elżbiety i Ryszarda Nawrockich. Pierwsze imię otrzymał na cześć Jana Pawła II, co miało duże znaczenie symboliczne i religijne dla wielu polskich rodzin. Dorastał na gdańskich Siedlcach, dzielnicy o wyraźnym charakterze robotniczym, co wpłynęło na jego wczesne doświadczenia społeczne oraz postrzeganie świata. Podstawową edukację zdobywał w Szkole Podstawowej nr 58, a liceum ukończył w IV Liceum Ogólnokształcącym w Gdańsku w 2002 roku.
Już na początku dorosłości wykazywał zainteresowanie kwestiami organizacyjnymi i historią. W 2003 roku ukończył Policealne Studium Biznesu i Administracji w Gdańsku, zdobywając kwalifikacje specjalisty ds. zarządzania personelem. Równocześnie rozpoczął studia historyczne na Uniwersytecie Gdańskim, które stały się fundamentem jego dalszej kariery zawodowej.

Po uzyskaniu tytułu magistra w 2008 roku kontynuował badania naukowe nad najnowszą historią Polski, ze szczególnym uwzględnieniem relacji społeczeństwa z władzami komunistycznymi. W 2013 roku uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych dzięki rozprawie pt. Opór społeczny wobec władzy komunistycznej w województwie elbląskim 1976–1989, której promotorem był dr hab. Grzegorz Berendt. Recenzentami pracy byli cenieni historycy: prof. Antoni Dudek oraz prof. dr hab. Wojciech Polak. Tematyka dysertacji osadziła Nawrockiego w badaniach nad opozycją demokratyczną i funkcjonowaniem państwa autorytarnego.
Rozwijając kompetencje menedżerskie, w 2023 roku ukończył studia podyplomowe International MBA in Strategy, Programme and Project Management na Politechnice Gdańskiej – przygotowując się do kluczowych ról kierowniczych w instytucjach publicznych.
Kariera zawodowa Nawrockiego obejmuje m.in. stanowisko dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku (2017–2021) – placówki będącej centrum dyskusji o polityce historycznej – oraz prezesa Instytutu Pamięci Narodowej w latach 2021–2025. Te funkcje umocniły jego pozycję jako ważnej postaci w kształtowaniu narodowej narracji historycznej, łącząc wiedzę akademicką z doświadczeniem w zarządzaniu.
Karol Nawrocki późno wyprowadził się z domu
Wizerunek młodego polityka często opiera się na stereotypie szybkiego usamodzielnienia, lecz biografia Nawrockiego temu przeczy. Przez wiele lat pozostawał blisko rodziny, co tłumaczył indywidualnymi okolicznościami życiowymi i decyzjami karierowymi.
– Dość długo mieszkałem w rodzinnym domu. Moja żona Marta wraz z Danielem zamieszkali u nas wcześniej. Po ślubie w 2010 roku mieszkałem tam jeszcze przez jakiś czas, to chyba był rok 2012–2013, kiedy wyprowadziłem się jako trzydziestolatek. Może trochę przeciągnąłem – mówił w jednym z wywiadów.
W tym czasie pod jednym dachem funkcjonowała wielopokoleniowa, patchworkowa rodzina: mieszkały tam jego matka, siostra oraz żona z jej synem. Taki model staje się dziś coraz powszechniejszy, wymagał jednak od Nawrockiego pogodzenia ról rodzinnych z intensywnie rozwijającą się karierą naukową i zawodową.
Wyprowadzka zbiegła się z nasileniem aktywności naukowej i publicznej, inaugurując etap pełnej niezależności. Ta część życiorysu obala stereotyp szybkiego usamodzielnienia i pokazuje, że drogi do dorosłości mogą być bardzo różne, nawet dla osób obejmujących później najważniejsze stanowiska państwowe.
Propozycja zmian w emeryturach – projekt „Godna emerytura” Karola Nawrockiego
Na początku listopada 2025 roku do Sejmu trafił prezydencki projekt ustawy „Godna emerytura”, autorstwa Karola Nawrockiego, proponujący istotne zmiany w zasadach waloryzacji świadczeń emerytalno-rentowych. Projekt wywołał szeroką debatę, bo eksperci i sejmowi prawnicy wskazują na dalekosiężne skutki dla systemu ubezpieczeń społecznych i państwa.
Główna idea polega na odejściu od procentowej waloryzacji najniższych emerytur i rent na rzecz waloryzacji kwotowej. Świadczeniobiorcy otrzymujący do 3300 zł brutto miesięcznie mieliby stałą podwyżkę – w 2026 roku co najmniej 150 zł brutto miesięcznie, niezależnie od wysokości świadczenia. Wyższe emerytury waloryzowane byłyby procentowo, z inflacją i wzrostem płac, o ile byłoby to korzystniejsze.
Hybrydowa metoda ma zmniejszyć rozpiętość między najniższymi a wyższymi świadczeniami oraz realnie wspierać najsłabszych ekonomicznie, dla których stała kwota znaczy więcej niż procentowy wzrost.
W kontekście rosnących kosztów życia projekt ma zapewnić sprawiedliwszą reakcję państwa na potrzeby uboższych grup. Jednak prawnicy, cytowani m.in. przez „Fakt”, ostrzegają, że rozwiązanie może radykalnie zmienić system ubezpieczeń społecznych.
Eksperci wskazują, że podnoszenie świadczeń o stałą kwotę bez względu na wkład ubezpieczonego zaciera proporcje między składkami a emeryturą. W długim terminie grozi to spłaszczeniem świadczeń i zmianą postrzegania składek, prowadząc do efektu „świadczenia obywatelskiego” dla niskich emerytur. Reforma mogłaby też zniechęcać do dłuższej pracy i wyższych składek, osłabiając rynek pracy w warunkach demograficznych.