Agnieszka Maciąg osierociła dwoje dzieci. Przejmujące, jak mówiła o synu

Przez wiele lat nazwisko Agnieszki Maciąg kojarzyło się przede wszystkim z modą, pięknem oraz świadomym podejściem do życia. Jej kariera rozpoczęła się od wygranej w konkursie organizowanym przez nowojorską agencję modelingową w 1989 roku, co otworzyło jej drzwi do światowych wybiegów w takich stolicach mody jak Nowy Jork, Paryż czy Mediolan.

Jednak moda to nie było wszystko, czym się zajmowała. Po powrocie do Polski postawiła na rozwój zawodowy w wielu obszarach – zaczęła działać jako dziennikarka i prezenterka, a także autorka piosenki „Marakesz 5:30”. Później skupiła się na pisaniu książek i felietonów dotyczących zdrowia, natury oraz świadomego stylu życia.

obrazek

W tworzonych przez nią tekstach stawiała na prostotę, naturalność i harmonię – łączyła warzywa, zioła, lekkie posiłki z codzienną medytacją i zdrowymi nawykami. Jej przesłanie zawsze zachęcało do celebrowania codzienności, otwartości na naturę, a także autentyczności i uważności.

W ten sposób Agnieszka Maciąg stała się nie tylko ikoną mody, lecz także wzorem dla osób poszukujących harmonii i głębszego sensu życia. Udowodniła, że sukces w świetle reflektorów można połączyć z prawdziwym, świadomym rozwojem i dzieleniem się swoim doświadczeniem z innymi.

Agnieszka Maciąg odeszła

Informację o śmierci Agnieszki Maciąg przekazano 27 listopada 2025 roku. Miała 56 lat. Po jej odejściu mąż, Robert Wolański, napisał poruszający wpis:

Dzisiaj zgasło moje Słońce. Światło, które zmieniło moje życie. Dało mi Miłość. Siłę. Wiarę i Zaufanie. Światło, które rzucało jasność na naszą wspólną drogę. Nasz sens życia. Nasz dom i miejsce na ziemi.

Dla wielu osób była symbolem przemiany – z modelki w osobę pielęgnującą wartości, promocję dobra, zdrowia i duchowości. Jej śmierć oznacza ogromną stratę dla tych, którzy czerpali z jej literatury i doświadczeń.

Mimo że odeszła, zostawiła po sobie trwałą spuściznę. Pamięć o niej żyje wśród wszystkich, którzy ją znali i tych, którzy znaleźli w niej przewodniczkę na drodze do spokojniejszego i pełniejszego życia.

Dzieci Agnieszki Maciąg – rodzina dla niej najważniejsza

Rodzina była dla Agnieszki miejscem spokoju i sensu, do którego zawsze wracała. W centrum jej życia był mąż, Robert Wolański. Maciąg pozostawiła po sobie dwoje dzieci – syna i córkę.

Michał, urodzony w 1992 roku, to owoc jej poprzedniego małżeństwa z Pawłem Maciągiem. Dorosły już dziś mężczyzna. Z kolei Helenka, córka Agnieszki i Roberta, ma niespełna czternaście lat – modelka urodziła ją w wieku 42 lat.

W jednym z wywiadów sprzed lat mówiła o relacji z synem w bardzo wzruszający sposób. Na pytanie, czy istnieje gwarancja, że miłość nigdy nas nie opuści, odpowiedziała:

A czy można mieć taką gwarancję? Nawet w przypadku miłości dziecka do matki.

Podkreślała, że to właśnie syn nauczył ją kochać bezwarunkowo, bez oczekiwania czegoś w zamian. Przyznała, że przekazanie dziecku własnych wartości jest niezwykle trudne:

Bardzo trudno. Michał dorasta, a żeby mógł stać się sobą, a nie moją kopią, musi zaprzeczyć wszystkiemu, co mu powiedziałam, i znaleźć własny sposób na życie.

Agnieszka podkreślała także, że decyzja o ciąży była świadoma, mimo że niektórzy ją odradzali. Sama uważała, iż to był dobry moment na powiększenie rodziny, jednak gdyby miała radzić innym, zasugerowałaby, by trochę poczekali:

Macierzyństwo to ogromna odpowiedzialność. Warto wcześniej trochę siebie poznać i móc sobie zaufać.

Była gotowa na wielkie poświęcenia, akceptując fakt, że ciąża może zakończyć jej karierę modelki. W praktyce jednak nie musiała rezygnować z pracy, choć zrezygnowała z wyjazdowych kontraktów, na przykład do Japonii.

Dostaliśmy świra z miłości, a dziecko było dopełnieniem tego uczucia – mówiła o swoim związku z Pawłem Maciągiem, ojcem Michała.

Z jej słów jasno wynikało, że choć różnili się charakterem, między nią a synem panowała świetna więź. Agnieszka wspominała:

Wspieramy się nawzajem. Myślę, że Michał mnie nie tylko kocha, ale i lubi. Lubi ze mną rozmawiać, czasem podoba nam się ten sam film czy muzyka. Fascynuje mnie, że jest inny niż ja – sama dużo od niego uczę się. Mieć własne zdanie to trudna sztuka, a on potrafi to zaznaczać nie tylko wobec mnie, ale i Roberta. Bez jego siły rozpieściłabym Michała całkowicie.

Comments
Loading...
error: Treść zabezpieczona !!