W ostatnich tygodniach coraz więcej mieszkańców z różnych części Polski zgłasza identyczny scenariusz: niespodziewana wizyta, krótka rozmowa i informacja o obowiązku, którego nie można pominąć. Dla niektórych to jedynie kolejna rutynowa formalność, inni dopiero teraz uświadamiają sobie, że prawo w tej kwestii jest jasne, a konsekwencje mogą być poważniejsze, niż się spodziewano.
Temat obowiązkowych kontroli technicznych budynków często wraca, choć zazwyczaj nie wzbudza większego zainteresowania – przynajmniej do momentu, gdy ktoś zapuka do drzwi. Chodzi o procedury zapisane w przepisach prawa budowlanego, które obowiązują zarówno właścicieli domów jednorodzinnych, jak i mieszkań w budynkach wielorodzinnych.

Obowiązkowe kontrole techniczne dotyczą niemal wszystkich właścicieli nieruchomości
Wielu właścicieli zakłada, że skoro z instalacją „nic się nie dzieje”, nie ma powodu angażować specjalistów. Tymczasem przepisy nie pozostawiają miejsca na dowolność. Kontrola służy nie tylko wykryciu ewentualnych usterek, ale przede wszystkim formalnemu potwierdzeniu, że obiekt spełnia wszelkie wymogi bezpieczeństwa.
Brak takiego potwierdzenia może powodować problemy w sytuacjach, których nikt by się nie spodziewał. Czy wszyscy zdają sobie sprawę, jak szeroki jest zakres tych obowiązków i kogo one dotyczą?
Wizyta, która wymaga wielu działań i odpowiedniej dokumentacji
Choć popularnie mówi się o „kontroli”, formalna procedura obejmuje kilka czynności, których zakres zależy od rodzaju budynku i zastosowanego systemu ogrzewania. W trakcie przeglądu sprawdzany jest przede wszystkim stan techniczny przewodów, ich drożność oraz zgodność z obowiązującymi normami.
Po zakończonej kontroli właściciel otrzymuje potwierdzenie wykonania przeglądu. Ten dokument nie jest formalnością do odłożenia na półkę – jest kluczowy podczas kontaktów z ubezpieczycielem lub organami nadzoru.
Nie każdą czynność może wykonać przypadkowa osoba – uprawnienia specjalisty mają fundamentalne znaczenie. Ich brak może sprawić, że procedura zostanie uznana za nieważną. Ile osób wie, kto powinien wykonać kontrolę i co można zrobić samodzielnie?
Przepisy, terminy i koszty – o czym trzeba wiedzieć?
Podstawą regulacji jest art. 62 Prawa budowlanego, nakładający obowiązek kontroli instalacji kominowej co najmniej raz w roku. Dotyczy to zarówno domów jednorodzinnych, jak i mieszkań w blokach. Przegląd kominiarski nie jest bezpłatny – koszt ponosi właściciel lub zarządca nieruchomości.
Standardowa cena oscyluje między 100 a 150 zł. W dużych miastach lub przy skomplikowanych instalacjach kwoty mogą być wyższe, a przy rozszerzonym zakresie usług sięgnąć nawet 200–250 zł.
Obowiązują szczegółowe regulacje dotyczące częstotliwości czyszczenia przewodów:
- przewody wentylacyjne – raz w roku,
- przewody spalinowe – co pół roku,
- przewody dymowe w obiektach ogrzewanych paliwami stałymi – nawet co kwartał.
Nieprzestrzeganie tych obowiązków naraża właściciela na poważne konsekwencje. Brak aktualnego przeglądu może skutkować odmową wypłaty odszkodowania w razie pożaru, a dodatkowo grzywną do 500 zł od powiatowego inspektoratu nadzoru budowlanego.
W budynkach o powierzchni przekraczającej 2000 m² kontrolę należy przeprowadzać dwukrotnie w roku, zgodnie ze ściśle określonymi terminami. To nie kwestia wyboru, lecz obowiązek, którego niedopełnienie bywa bardzo kosztowne.
Choć wielu osobom kontrola kominiarska wydaje się mało istotna, przepisy wskazują, że jest elementem systemu bezpieczeństwa. Regularne kontrole to nie tylko wymóg formalny, ale zabezpieczenie przed nieprzewidzianymi zdarzeniami i stratami finansowymi.
Warto wiedzieć, kiedy kontrola jest obowiązkowa, kto musi ją wykonać i jakie sankcje grożą za jej zaniechanie – zanim otrzymamy oficjalne wezwanie.