36-letni Ukrainiec zasłabł w pracy. Szefowa wywiozła go do lasu i porzuciła

Dramat pochodzącego z Ukrainy mężczyzny rozegrał się w Polsce. Wasyl Czornej pracował w zakładzie produkującym trumny w Wielkopolsce. Nagle zasłabł. Jego pracodawczyni zamiast pomóc, wezwać karetkę lub lekarza, zrobiła coś, za co trafiła do aresztu. Wywiozła mężczyznę do lasu i tam go porzuciła…

36-letni Wasyl Czornej pochodził z zachodu Ukrainy. Do Polski przyjechał do pracy cztery miesiące temu

Zrozpaczona żona nie wie, jak ma sobie teraz poradzić. Wasyl opuścił rodzinę, aby zarobić i sprawić, aby żyło im się lepiej. Natalia Czornej wyznaje także, że mąż nie chorował. Nic go nie bolało i na nic nie narzekał. Osierocił trójkę dzieci…

Wszystko wyszło na jaw za sprawą leśniczego, który 13 czerwca pod Skokami znalazł ciało mężczyzny. Miał na sobie roboczy strój, a na jego ciele były wióry. Nie miał przy sobie żadnych dokumentów

Natychmiast na miejsce wezwał policję, która podejrzewała od samego początku, że mężczyzna został porzucony w lesie. Sugerowali się tym, że ciało leżało blisko ścieżki, po której jeżdżą samochody. Padły także podejrzenia, że zwłoki należą do obcokrajowca, ponieważ nikt nie zgłaszał zaginięcia mężczyzny. Od razu rozpoczęli poszukiwania osób, które mogłyby znać denata.

Policja zwróciła uwagę na to, że na roboczym ubraniu mężczyzny znajdowały się wióry. Zainteresowali się lokalnymi stolarniami, ale nikt nie kojarzył mężczyzny. W końcu wystosowali wiadomość do policjantów w całym województwie Wielkopolskim.

Dzięki temu, że zaczęli szukać dalej, szybko okazało się, że mężczyzną znalezionym w lesie jest 36-letni Wasyl Czornej

Rozpoznali go koledzy, z którymi pracował i to oni powiedzieli, że 12 czerwca zasłabł w godzinach pracy i dostał drgawek. Przyznali, że było bardzo gorąco i duszno, a do tego wszędzie unosił się pył i opary z farb.

O tym, że Wasyl źle się poczuł, została natychmiast poinformowana szefowa firmy, 53-letnia Grażyna F., która pod żadnym pozorem nie pozwoliła wzywać lekarza i karetki. Pracownikom kazała iść do domu i to był ostatni raz, gdy widzieli 36-latka.

Dlaczego kobieta porzuciła mężczyznę w lesie? Wszyscy pracowali u niej na czarno i bała się, że przez wezwaną karetkę będzie mieć jeszcze kłopoty

Kobieta została zatrzymana przez policję, a funkcjonariusze wyznali, że nigdy nie spotkali się z czymś takim. 53-latka usłyszała zarzut „nieudzielenia pomocy osobie znajdującej się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia oraz nieumyślne spowodowanie śmierci”. W tej chwili trafiła do aresztu na trzy miesiące. Grozi jej nawet do pięciu lat pozbawienia wolności.

Jeden z policjantów wyznał:

Pewne jest, że gdy Grażyna F. wypraszała pracowników, mężczyzna jeszcze żył, wymagał pomocy, ale jej nie otrzymał

Czekamy na dalsze ustalenia w tej sprawie i szczegółowy wynik sekcji zwłok

Comments

Loading...